Choć zawodowo związana jest z edukacją, po pracy, Katarzyna Kokoszko-Hodyjas od lat zgłębia naturoterapię i ziołolecznictwo. I pokazuje, że to, co najcenniejsze, często mamy dosłownie ... pod nogami. Na łące, w lesie, przy ścieżce.
Myślę, że około 80 procent ziół, które stosuję ja i moja rodzina, rośnie w naszej okolicy. To naprawdę wystarcza do takich podstawowych rzeczy - na przeziębienie, na trawienie, na wzmocnienie organizmu. Nie trzeba szukać daleko, to wszystko mamy tutaj - mówi Katarzyna Kokoszko-Hodyjas.
Co dokładnie? Całkiem sporo. Pokrzywa, mniszek lekarski, krwawnik, rumianek, bluszczyk kurdybanek, liście borówki czy brusznicy. Do tego drzewa i krzewy - sosna, brzoza, głóg, tarnina, aronia.
Z sosny korzystamy praktycznie cały rok. Wszyscy znają syrop z pędów, ale to tylko kawałek możliwości. Możemy używać igieł, robić z nich napary, możemy robić sól ziołową, a nawet zimą podgryzać pączki, żeby oczyścić zatoki. Z brzozy mamy liście, pączki, korę - i każdy z tych elementów ma swoje zastosowanie - dodaje.
Z takich roślin można zrobić naprawdę proste rzeczy. Najczęściej kończy się na herbacie, ale opcji jest więcej.
Najprostsze są napary, czyli zalewamy zioła wrzątkiem i pijemy. Ale mamy też odwary - bardziej intensywne, z kory czy korzeni. Możemy zrobić sole ziołowe, czyli zmiksować świeże zioła z solą i używać do jedzenia. Są też nalewki, oleje ziołowe. Tych możliwości jest naprawdę dużo i większość zrobimy sami w domu - mówi Katarzyna Kokoszko-Hodyjas.
Niektóre rośliny można po prostu zjeść.
Liście mniszka spokojnie można traktować jak sałatę. Młode listki lipy są chrupiące i smakują podobnie do sałaty lodowej. To takie naturalne, darmowe dodatki do jedzenia, które mamy pod ręką - dodaje.
Jest jednak kilka zasad. Pierwsza - miejsce.
Nie zbieramy ziół przy drogach ani w miejscach, gdzie może być zanieczyszczenie. I nie bierzemy wszystkiego. Maksymalnie jedną trzecią z danego miejsca, żeby roślina mogła dalej rosnąć - mówi.
Druga - przechowywanie.
Zioła trzeba dobrze wysuszyć - bez słońca, w przewiewnym miejscu. Najlepiej w temperaturze około 40 stopni. Potem trzymamy je w szczelnych słoikach. I pamiętamy, że po roku tracą swoje właściwości - dodaje.
I jeszcze jedna ważna sprawa - bezpieczeństwo.
Zioła są naturalne, ale to nie znaczy, że są obojętne. One działają na organizm, mogą wchodzić w interakcje z lekami. Dlatego trzeba mieć świadomość, co się stosuje. I pamiętajmy, to nie jest tak, że wypijemy jedną herbatkę i wszystko zniknie. Zioła działają, ale potrzebują czasu i rozsądku. I zawsze powinny iść w parze z normalnym leczeniem i dbaniem o siebie - mówi Katarzyna Kokoszko-Hodyjas.
A co jest najlepsze? To, że wszystko mamy tuż obok. Wystarczy się rozejrzeć ;)
Jak wyczarować lecznicze napary, ziołowe sole, a nawet domowe kosmetyki? I jak to zrobić, żeby sobie nie zaszkodzić? Posłuchajcie całej rozmowy z Katarzyną Kokoszko-Hodyjas.
i
