W Schronisku „Pod Wiatrakami” w Wysocku Wielkim na nowe domy czekają psy w różnym wieku. Są tam mieszańce, ale także owczarki, boksery, amstaffy czy shih tzu. Każdy ma inny charakter, potrzeby i historię. Dlatego przed adopcją trzeba najpierw poznać wybrane zwierzę.
Można zacząć od telefonu lub od razu przyjechać do schroniska. Na miejscu można porozmawiać z pracownikami i wyjść z psem na spacer. Jeśli w domu jest już pies, warto zabrać go ze sobą. Zwierzęta mogą spotkać się na wybiegu i sprawdzić, jak na siebie reagują.
Jeśli ktoś jest z dalszych okolic, wysyłamy ankietę przedadopcyjną. Ludzie przesyłają nam zdjęcia mieszkań lub domów. Jeśli mamy kogoś na miejscu, możemy również sprawdzić warunki. Osoby z okolicy zachęcamy do przyjazdu do schroniska. Mamy zewnętrzne wybiegi, więc można przyjechać ze swoim psem i zrobić zapoznanie na luźnym terenie - mówią Monika i Karolina Owczarek ze Schroniska „Pod Wiatrakami”.
Adopcja nie musi ciągnąć się tygodniami. Jeśli warunki są odpowiednie, a spotkanie z psem przebiegnie dobrze, wszystko można załatwić podczas jednej wizyty.
U nas adopcja jest możliwa tak naprawdę od razu. Dorosłe zwierzęta są wykastrowane lub wysterylizowane, zaszczepione, zaczipowane i odrobaczone. Można wyjść na spacer zapoznawczy, wypełnić ankietę, okazać dowód osobisty i podpisać umowę. Jeśli wiemy, że pies będzie miał dobrze i stanie się pełnoprawnym członkiem rodziny, nie wydłużamy całego procesu - dodają.
Nie warto jednak podejmować decyzji po zobaczeniu jednego zdjęcia w internecie. Pies może wyglądać uroczo, a jego historia może poruszać. To jednak nie wystarczy.
Czasami ludzie działają pod wpływem emocji. Widzą post, robi im się przykro, czytają opis i od razu chcą przyjechać. Później na miejscu okazuje się, że to jednak nie jest to. Lepiej, żeby wyszło to podczas pierwszych rozmów i zapoznania z psem, niż dopiero po jego adopcji - mówią Monika i Karolina Owczarek.
Do schroniska trafiają też psy odebrane ze złych warunków. Niektóre były zamykane w ciasnych kojcach lub ciemnych pomieszczeniach. Nie miały kontaktu z człowiekiem. Takie zwierzęta często boją się ludzi i nie potrafią chodzić na smyczy. Zanim trafią do nowego domu, muszą na nowo zaufać człowiekowi.
Behawiorystka zaczyna pracę z psem, który na przykład nie potrafi chodzić na smyczy. Uczy go wychodzenia z kojca i oswaja z obrożą. Później pracę przejmują wolontariusze. Wyprowadzają psa, spędzają z nim czas i budują więź. Czasami trwa to krócej, czasami dłużej. Wszystko zależy od tego, jak bardzo pies został wcześniej skrzywdzony - dodają.
W schronisku potrzebne są też ręce do pracy. Wolontariusze wyprowadzają psy na spacery, spędzają z nimi czas i pomagają im odzyskać zaufanie do ludzi. Jak do nich dołączyć? Najpierw trzeba zacząć przychodzić na spacery. Jeśli pojawi się zaangażowanie i dobry kontakt ze zwierzętami, można zostać wolontariuszem na stałe.
