Za tydzień sąd w Ostrowie zdecyduje o losie 26-letniego Daniela Z., który - w sylwestrową noc wsiadł do swojego BMW pijany i zabił 37-letnią Anitę. Proces ruszył na początku maja. Dziś odbyły się mowy końcowe.
Prokurator nie miał wątpliwości co do winy oskarżonego, który zresztą zarówno w śledztwie, jak i przed sądem, przyznał się do spowodowania śmiertelnego wypadku. Mężczyzna odpowiadał także za kierowanie pod wpływem alkoholu i nieudzielnie pomocy poszkodowanej, tylko ucieczkę z miejsca wypadku.
Wysoki sądzie, wnoszę o wymierzenie oskarżonemu Danielowi Z. kar możliwych do połączenia i środków karnych, i wymierzenie kary łącznej za czyny od 1 do 3 aktu oskarżenia, 16 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, orzeczenie wobec oskarżonego dożywotniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz zasądzenie od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa kosztów postępowania w całości.
Mówił prokurator Adam Jarych, który zażądał także wypłaty przez oskarżonego - na rzecz rodziny Anity - mamy i dwóch braci - po 100 tysięcy złotych.
Oskarżyciel posiłkowy, mecenas Michał Trzecki - w imieniu rodziny ofiary wypadku - wniósł o maksymalny wymiar kary - 20 lat więzienia.
Wypadek w tym przypadku nie był przypadkiem.
W tej konkretnej sytuacji nie był on przypadkiem, był Wysoki Sądzie zbrodnią popełnioną za kierownicą, spotęgowaną ucieczką z miejsca zdarzenia i brakiem jakiejkolwiek próby wezwania pomocy dla konającej kobiety. Oskarżony wiedział, że uderzył w człowieka. Siła uderzenia była potężna.
I co robił? Nie hamuje. Nie zatrzymuje się i nie wysiada. Nie dzwoni pod numer alarmowy 112. Ucieka z miejsca zdarzenia, dbając jedynie o własną bezkarność. Oskarżony Daniel Z. w pierwszej kolejności szuka kontaktu z kolegą, by ukryć się, zatrzeć ślady. To nie jest szok. To jest zimna kalkulacja sprawcy, który chce uniknąć kary.
Powiedział mecenas i zaznaczył, że wyrok maksymalny powinien być sygnałem dla tych wszystkich, którzy po pijanemu siadają za kierownicą, że kara za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym jest wysoka.
Wiem, że wyroki w maksymalnym wymiarze zapadają nadal rzadko. Jednakże mamy tu do czynienia ze sprawą, która wstrząsnęła nie tylko społecznością Ostrowa Wielkopolskiego, ale, ze względu na swoje drastyczne okoliczności, odbiła się szerokim echem w całej Polsce. Codziennie w mediach słyszymy o kolejnych tragediach powodowanych przez pijanych kierowców w różnych częściach kraju.
Być może gdyby polskie sądy w tego typu sprawach bezwzględnie orzekały maksymalny wymiar kary oskarżeni zastanowiliby się dwa razy zanim siedliby pijani do samochodu. Być może wizja spędzenia najlepszych lat życia w zakładzie karnym byłaby tym, co w ostatniej nocy sylwestrowej powstrzymałoby ich przed tak tragiczną w skutkach decyzją. I być może dzisiaj Anita wciąż by żyła.
Wysoki Sądzie, dzisiaj oczy rodziny, przyjaciół i znajomych zmarłych, ale także oczy opinii publicznej zwrócone są na Sąd Rejonowy w Ostrowie Wielkopolskim. Wnoszę o to, aby to właśnie dziś, na tej sali, sąd wysłał jednoznaczny sygnał. Sygnał skierowany nie tylko do oskarżonych, ale do całego społeczeństwa. Sygnał świadczący o tym, że skrajny egoizm i rażące lekceważenie ludzkiego życia na drodze są całkowicie nieakceptowalne i że faktycznie, rzeczywiście skutkują, a nie tylko mogą skutkować szybką, bezkompromisową i surową reakcją wymiaru sprawiedliwości. Tylko taki wyrok przywróci wiarę w sprawiedliwość i spełni swoją funkcję odstraszającą, chroniąc w przyszłości innych niewinnych ludzi.
Obrońca oskarżonego mecenas Karolina Kaźmierczak-Kokot, wniosła o sprawiedliwy wyrok, adekwatny do ustaleń w procesie, adekwatny do zachowania Daniela Z., który żałuje tego co zrobił, przeprosił rodzinę i cały czas współpracuje z wymiarem sprawiedliwości.
Przychylam się do zdania mojego obrońcy. Zdaję sobie sprawę z kary, jaka mi grozi za czym, który popełniłem niestety nieświadomie. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, co w tamtej nocy się wydarzyło. Do momentu zatrzymania przez policję, do momentu wyjaśnienia przekazaniem informacji, co tak naprawdę wydarzyło się tej nocy.
Chciałbym też od razu, oczywiście z całego serca ponownie przeprosić rodzinę poszkodowaną za tą całą sytuację. Zdaję sobie sprawę z tego, że czasowo nie zwrócą życia poszkodowanej pani Anity. Jedyne o co proszę, to sprawiedliwy, łagodny wymiar kary dla mojej osoby za mój czyn.
Powiedział w ostatnich słowach oskarżony.
W ławie oskarżonych jest też pasażerka BMW, Małgorzata P., która odpowiada za nieudzielnie pomocy poszkodowanej. Ona też, tej feralnej nocy była pijana. Podczas śledztwa przyznała się do winy. Ale w sądzie już zdanie zmieniła.
Dziś jej obrońca - mecenas Marlena Kaźmierczak - Muślewska, wniosła o uniewinnienie lub umorzenie jej wątku w tym procesie.
Tymczasem prokurator zażądał dla pasażerki 1,5 roku więzienia. Podkreślając, że kobieta z zawodu jest pielęgniarką, więc tym bardziej powinna tej pomocy udzielić.
Jeszcze wyższej kary dla niej chce rodzina ofiary. Bo wnioskuje o maksymalny wymiar - 3 lat pozbawienia wolności. Chce też by zapłaciła ona po 20 tysięcy złotych mamie i braciom Anity.
Wyrok sąd wyda 21 lipca.
Źródło: Zabił 37-letnią Anitę i uciekł z miejsca tragedii. Rodzina domaga się maksymalnej kary!