Biegły wykluczył winę człowieka. Prokurator umorzył śledztwo.
Chodzi o pożar domu w Myjomicach w powiecie kępińskim, w połowie stycznia tego roku. Zginęli - matka i jej 11-letni syn.
W sprawie przeprowadzono szereg czynności dowodowych. Szczegółowo przesłuchano świadków, na miejscu pożaru pracowali biegli.
Jak ustalono - w ramach otworzonego stanu faktycznego w budynku - ogień pojawił się w pomieszczeniu na poddaszu. Spowodowała go zabawka na baterie...
Ogień nie rozprzestrzeniał się żywiołowo poza pomieszczenia inicjacji, a z uwagi na ograniczony dopływ powietrza rozwijał się tylko właśnie w obrębie poddasza. Biegły z zakresu pożarnictwa wykluczył, jako potencjalne źródła pożaru, zwarcie instalacji elektrycznej, samozapalenie bądź celowe podpalenie. Jako prawdopodobną przyczynę pożaru biegłych wskazał awarię zabawki zasilanej baterią, a której pierwotnego kształtu pozwalającego na jego identyfikację, z uwagi na działanie ognia i stopienie, nie dało się ustalić.Jednocześnie biegły wskazał, że źródło inicjacji pożaru miało charakter przypadkowy i nie było związane z działaniem człowieka, a zgromadzony materiał tutaj poddany ocenie prokuratora nie dał podstaw do przyjęcia, aby jakakolwiek osoba przez działanie lub zaniechanie wywoła stanowiące przedmioty zdarzenie choćby nieumyślnie. W świetle powyższych ustaleń z uwagi na brak ustawy o znajomym czynu zaginionego postępowanie zostało umorzone.
Mówi nam Maciej Meler, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.
Z ognia uratował się ojciec i dwójka pozostałych dzieci.
Polecany artykuł: