Aresztowane w listopadzie kobiety miały wpisywać do systemu podanie szczepionki, a sam preparat niszczyć.
Wstępnie mowa była o 100 takich pacjentach. Dziś wiadomo, że chodzi o setki osób z fałszywymi certyfikatami.
Kobiety za taką "pomoc" miały brać od 500 do 700 złotych. Grozi im do 8 lat więzienia.
A zarzuty - podżegania i pomocnictwa w przestępstwie - usłyszało siedem kolejnych osób. Te jednak nie zostały aresztowane.
Na nich też na pewno się nie skończy, bo prokuratura podkreśla, że sprawa jest rozwojowa.